
„Milcz o rozkradaniu mienia wojskowego — nie pomagaj wrogowi!”
26.01.2024
Polski korespondent w Ukrainie Michał Kozak skomentował śledztwo Maxima Golosnoya
27.01.2024W Ukrainie media całkowicie ignorują ten skandal.
Jedna z największych polskich gazet Gazeta Wyborcza już dwukrotnie napisała na ten temat:
Złom zamiast dronów w ukraińskim magazynie wojskowym
Ukraiński sierżant poinformował, że z magazynów bez nadzoru znika sprzęt przekazany m.in. przez Polskę. Po tym, jak zameldował o tym przełożonym, został przeniesiony na front.
Młodszy sierżant Maxim Golosnoy poinformował na Facebooku, że w magazynie, który miał objąć, zastał niezainwentaryzowane i niestrzeżone skrzynie ze specjalistycznym sprzętem, który miał trafić do ukraińskich żołnierzy. Wśród tego sprzętu były drony, które – jak twierdzi – miały zostać przekazane przez Polskę w 2022 roku.
Zgłosił sprawę przełożonym i nagłośnił ją w mediach społecznościowych. O przypadku opisała również Karolina Baca-Pogorzelska, polska dziennikarka, która rozmawia z ukraińskimi żołnierzami w Donbasie.
Złom zamiast dronów w skrzyniach
Sierżant Golosnoy przekazał też, że w niektórych skrzyniach zamiast dronów znajdował się złom i rupiecie. Według niego sprzęt został po prostu sprzedany, a złom posłużył do dociążenia skrzyń, by bez ich otwierania nikt nie zorientował się, że są puste.
Niestety, zamiast zbadać nieprawidłowości, przełożeni sierżanta przenieśli go z jednostki logistycznej do pododdziału rozpoznawczego na stanowisko strzelca. Strzelec to najniższe stanowisko w wojsku, zaczerpnięte z systemu radzieckiego, podczas gdy zwiadowcy operują na pierwszej linii ognia. Jak twierdzi Golosnoy, służba w zwiadzie to dla niego wielki zaszczyt.
Przed przeniesieniem do nowej jednostki przełożeni zmusili sierżanta do kilkukrotnego przepisywania i poprawiania sporządzonego przez niego raportu o nieprawidłowościach i brakach sprzętu. W jednym przypadku musiał to zrobić, ponieważ poinformowano go, że pisanie niebieskim długopisem stanowi rażące naruszenie rozkazu. W odpowiedzi zażądał oficjalnego pociągnięcia go do odpowiedzialności za złamanie tego rozkazu. Sam uważa całą sytuację za absurd i kpinę w stylu radzieckim.
Ostatecznie cały magazyn, którym miał zarządzać Golosnoy, został wywieziony, ale uprzednio odłączono kamery monitoringu. Sierżant informuje także w mediach społecznościowych, że jego wpisami zainteresowały się wojskowe organy ścigania – nie z powodu potencjalnej korupcji, lecz dlatego, że Golosnoy może ujawnić tajemnicę państwową, ponieważ „posty mogą ujawnić wrogowi faktyczny stan rzeczy”.
Polskie MON nie podaje szczegółów, Ministerstwo Obrony Ukrainy bada sprawę
Zwróciliśmy się do polskiego Ministerstwa Obrony Narodowej z prośbą o wyjaśnienie tej kwestii. Zapytaliśmy, czy Polska rzeczywiście przekazała Ukrainie drony w 2022 roku. Służba prasowa MON poinformowała nas, że nie może potwierdzić, czy sprzęt, o którym mówił sierżant Golosnoy, został przekazany przez MON, czy zakupiony przez Ukrainę na innej podstawie. Ze względów bezpieczeństwa MON nie ujawnia szczegółów wsparcia wojskowego udzielanego Ukrainie przez Polskę.
Zwróciliśmy się także o wyjaśnienia do Ministerstwa Obrony Ukrainy oraz Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy. Otrzymaliśmy odpowiedź, że badają tę sprawę.




