
Sytuacja z kradzieżami dronów w Siłach Zbrojnych Ukrainy wyszła na poziom ogólnokrajowy … w Polsce
27.01.2024
Historia rażącej niesprawiedliwości: jak podporucznik Maxim Golosnoy walczy z korupcją we własnej brygadzie
15.06.2025Michał Kozak:
Związałem swoje życie z Ukrainą 15 lat temu, a od 2008 roku mieszkam tu na stałe. Za mną 2 miesiące ukrywania się przed Rosjanami na okupowanym Krymie w 2014 roku, za mną 3 miesiące życia wiosną 2022 roku w „piwnicy” – wilgotnej skrytce na słoiki z przetworami pod podłogą kuchni w domu w Mikołajowie, który ostrzeliwali Rosjanie. Odważę się powiedzieć, że znam Ukrainę wcale nie tak źle.
Poznałem Maxima Golosnoya w 2012 roku, kiedy jako międzynarodowy obserwator monitorowałem wybory do ukraińskiego parlamentu – Rady Najwyższej. Wtedy on, kandydując jako kandydat niezależny, ukrywał się przed ludźmi reżimu Janukowycza, którzy wściekli zapowiedzieli, że wsadzą go za kratki i że „jeśli kiedykolwiek zza nich wyjdzie, to tylko jako roślina”.
Co ich tak wściekło? Plakat z babcią, która informuje, że przepisała daczę na kota, bo dowiedziała się, że jej wnuk zagłosował na Partię Regionów. Rysunek babci z kotem to mem, który dzisiaj zna chyba każdy, kto mieszka nad Dnieprem, ale mało kto wie, że jego autorem jest Maxim Golosnoy. W swoim czasie uratowało go nagłośnienie sprawy.
Wydawać by się mogło, że wraz z upadkiem reżimu Janukowycza metody te odejdą w przeszłość. Okazuje się jednak, że nie.
Maxim Golosnoy odkrył, że deficytowy sprzęt – bezzałogowce – jest rozkradany, że polska pomoc wojskowa dla Ukrainy jest trwoniona. I odważył się powiedzieć o tym głośno, domagając się wszczęcia postępowania karnego w tej sprawie. Postawiono go przed wyborem – przymknąć oczy na złodziejstwo i spokojnie żyć na tyłach na stanowisku kierownika okradzionej bazy, albo zostać wysłanym jako zwiadowca „tam, skąd się nie wraca”. A za to, że „się wyłamał”, upokorzono go, odbierając mu broń.
Nie ustąpił i nadal domaga się pociągnięcia do odpowiedzialności ludzi, przez których złodziejstwo i zaniedbania żołnierze zostali pozbawieni sprzętu niezbędnego do prowadzenia działań bojowych. W zeszłym roku 23. brygada walczyła na Zaporożu, ponosząc tam ciężkie straty. Kilku żołnierzy zginęło przez to, że nie wydano im bezzałogowców – zamiast trafić na front, przeleżały w magazynie, skąd zostały skradzione. Maxim Golosnoy nie chciał przymykać na to oczu, dlatego – tak jak kiedyś dla reżimu Janukowycza, tak i teraz dla skorumpowanego dowództwa – stał się „problemem”, który trzeba rozwiązać.
Dowództwo 23. brygady powzięło więc odrażający krok – faktycznie ogłosiło, że Maxim Golosnoy zginął z rąk wroga, bo tak właśnie należy tłumaczyć: „idziesz na zwiad, z którego się nie wraca”.
Jest jeszcze czas, to jeszcze można powstrzymać, ale do tego potrzeba odwagi, by jasno i głośno powiedzieć – taka Ukraina, w której skorumpowane szumowiny tchórzliwie, rękami wroga, który najechał kraj, dokonują cynicznego zabójstwa uczciwego człowieka, nie jest warta ani walki, ani pomocy.
Michał Kozak
To jeszcze kamyczek do dronowego ogródka. Michała Kozaka znam osobiście 22 lata (sic!). I wiem, co mówi.👇👇👇
Tu mój komentarz do sprawy. Możesz go wykorzystywać w każdy sposób. Podpisałem sie pod nim i biorę za niego pełną odpowiedzialność.
Z Ukrainą związałem się 15 lat temu… pic.twitter.com/QjXgvyH2N7
— Karolina Baca-Pogorzelska (@PogorzelskaBaca) January 26, 2024




